Jako #adwokat byłam dziś świadkiem bardzo niebezpiecznej sytuacji na jednej z ulic Gdańska. Fragment ulicy w mieście jest zupełnie nieoświetlony i stanowi jeden z niewielu reliktów po dzielnicy drobnego przemysłu i działek z niewielkimi domkami mieszkalnymi, które skutecznie zastępują bloki. Jest to jeden z najbardziej rustykalnych elementów najnowszej dzielnicy miasta.
Dziś widziałam ludzi przechodzących przez mostek, który jest zawężony do minimum. Widziałam idących jezdnią rodziców z dziećmi i wózkami.
Uczciwie rzecz biorąc, pomyślałam, że nawet w mieście powinien obowiązywać przymus korzystania w pasie drogowym z elementów odblaskowych.
Odpowiedź na tytułowe pytanie brzmi – dwójka dorosłych, dwójka dzieci idąca i jedno w wózku.
W razie wypadku winny będzie kierowca, a nie ustawodawca, miejski inżynier drogowy. Uważajcie na takie miejsca.
